![]() ![]() |
| AllOver |
14 May 2006, 11:22
Post
#1
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
BLOG - dzien jak co dzien... w powietrzu
Wiele osob pytalo sie jak wyglada praca pilota. Jednoznacznej odpowiedzi nie ma bo wszystko zalezy od typu latania. Dla tych co jednak interesuje codziennosc w powietrzu postanowilem opisac i gdzie mozliwie z ilustrowac kazdy swoj "lotny" dzien. Pewnie bylo by najlepiej gdyby cos podobnego napisala osoba dopiero rozpoczynajaca kieriere. Jezeli ktos tu taki jest na forum to napewno wszyscy chetnie beda to czytac. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia... obecnie wiekszosc czasu spedzam na lewym stolku B757. Pracuje w Bratyslawie (BTS) latajac dla linii Air Slovakia. Plany lotow (pracy) dostajemy na dwa tygodnie do przodu. Na dzien dzisiejszy (14.05.06) jestem w domu w Warszawie (WAW) i mam wolne do 20 maja (koniec grafiku). Jedyne co wiem ze nastepne trzy loty mam z instruktorami a czwarty lot bedzie line checkiem (KTP). Jak tutaj doszedlem? Zaczolem latac w 1985r w US. Private pilot certificate dostalem jeszcze w szkole sredniej. Na studiach uczylem innych. Do LOTu dostalem sie za trzecim podejsciem w 1996 roku majac 2300 godzin. Po poltora roku zostalem kapitanem na ATRkach (fart - dobre seniority i przejscia innych kapitanow na 737/767). Na przelomie 1999/2000 prawie rok uczylem ATRka w Indiach dla Jet Airways (ATR/Parc Aviation). Powrot przymusowy na EMB145. 300 godzin na prawym stolku i znow na lewy. 2000/2003 znow na ATRkach tym razem w Bangkok Airways w Tajlandii. W 2004 wraz z kolega sami wyszkolilismy sie na B757/767 w Miami. W polowie tego samego roku znow Tajlandia tym razem w Orient Thai i prawy fotel 757. Kiedy bylem gotow na upgrade (na kapitana) firma miala klopoty z finansowe (po Tsunami). Po wielu namyslach z ciezkim sercem rezygnuje z LOTu na dobre. W tym samym czasie dostalem oferte na prawy stolek na 767 w PB Air. Latanie ciekawe glownie z Katmandu (Nepal). Znow szansa na upgrade ale z powodu zamieszek w Himalajskim krolestwie loty zostaly wstrzymane. Praca byla nadal ale zamiast latac siedzielem przy basenie. Kiedy dostalem propozycje od Air Slovaki na kapitana na 757 ponownie pozegnalem sie z Bangkokiem i ponownie wyladowalem w Europie. Co dalej? Napewno napisze.... TUTAJ NIE KOMENTUJEMY-Daresus -------------------- AllOver
|
| AllOver |
15 May 2006, 11:47
Post
#2
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Bycie pilotem to nie tylko latanie ale przewaznie czekanie. Przed lotem, pomiedzy rejsami albo na informacje co, gdzie, jak i kiedy.
Pare dni temu dostalem informacje ze potrzeba pilota z papierami FAA do przeprowadzenia Pipera PA28 z Werony do Warszawy. Niby mam pare dni wolnego... moze dzisiaj juz bede wiedzial czy to nastapi i kiedy. Narazie czekam... -------------------- AllOver
|
| AllOver |
16 May 2006, 11:14
Post
#3
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Okolo poludnia dostalem telefon ze wylot do Wloch PRAWDOPODOBNIE w piatek wieczor a powrot do kraju w sobote po poludniu. To dobrze bo w niedziele MUSZE byc spowrotem. Pierwsza rocznica slubu. Lepiej aby sie udalo... Samolot czeka ale jeszcze trzeba zrobic oblot techniczny. Mapy ponoc gotowe. Wystarczy tylko zlozyc plan lotu i wio... Przelot az do WRO bedzie wg IFR. Wtedy nie ma problemu ze zgodami. Poczekamy - zobaczymy. Teraz czesciej zerkam w TV sprawdzajac pogode w tej czesci kontynentu.
-------------------- AllOver
|
| AllOver |
16 May 2006, 23:50
Post
#4
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Po poludniu popatrzylem za okno i odezwal sie zew latania. Zadzwonilem do kolegi ktory ma pod "kontrola" Piper Cuba. Wraca z lotu z uczniem po poludniu. Zapisalem sie na lot jak wroca. Moim paxem bedzie osoba ktora tez chce byc pilotem liniowym. Jest juz szybowniczka a teraz czas na samoloty. Oby pogoda nam dopisala.
-------------------- AllOver
|
| AllOver |
17 May 2006, 19:32
Post
#5
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Latajem! A wlasciwie polecielismy sobie.... Na lotnisku bylismy wczesnie. Zapach trawy i leki wiaterek. Szkoda tylko ze widocznosc taka slaba. Samolotu nigdzie nie widze i pomyslalem sobie ze pewnie gdzies jeszcze lata. Poszedlem do biura i zostalem poinformowany ze MAM zostal przeniesiony do innego hangaru. Mily spacerek prawie na druga strone lotniska. Wypchnilismy samolot, zrobilismy pre flight (walk around) i wgrzebalismy sie do maszyny. Szybka informacja dla paxa jak w razie czego z tad "wiac". Od smigla! Podgrzanie silnika, podstawki wyciagniete i na jakiej czestotliwosci dzisiaj pracuja??? Gdzie ta sciaga... aha... Kolowanie do pasa 28 dlugie. Droga zupelnie jak po lokalnych ulicach - dziury wszedzie. W pewnym momencie samolot "podskoczyl" i jakby cos sie zerwalo. Ponownie sprawdzilem stery... wszystko gra. Zakret na pasie jakis spowolniony i jakby ciut wiecej mocy potrzebnej do kolowania ale poza tym zadnych zmian. Start. jak to w Piper Cubie. Drazek od siebie i po krotkim rozbiegu cale 65km ciagnie nas w przestworza. Zglaszamy sie na Okecie info. Poleciemy sobie nad zalew w strone Srerocka. Na polnowcy duzo lepsza pogoda i wreszcie cos widac. Przez radio ktos zglasza burze pomiedzy Wyszogrodem i Sochaczewem ktora przesowa sie w strone WAW. Tak, jest tam cos... Delektujemy sie widokami i spokojnym powietrzem. Tak od 100 do 300m nad terenem. Po niecalej godzinie powoli (tym samolotem szybko sie nie da) wracamy w strone lotniska aby zdazyc przed zapowiadana burza. Jeszcze jej nie ma... Pierwsze ladowanie i konwojer. Fajnie! To co lubie najbardziej. Starty i ladowania. Dlugi warszawski krag i przelot nad moim domem. Stoi. Ladowanie numer dwa tez udane - zyjemy. Kolowanie pod hangar tym razem krutsze ale nadal "cos" jest nie tak. Tylko co? Jestesmy na prostej i z daleka widzimy jak jeden z instruktorow dziwnie sie nam przyglada. Dal znak do zatrzymania sie i wylaczenia silnika. Zrobilo sie cicho. Chyba zgubiliscie kolko ogonowe powiedzial po chwili. Wylezlismy z kabiny i rzerczywiscie. Zamiast kulka zostala ploza. Kolega podniosl ogon i zrobil szybkie ogledziny. Dobrze jest. Bez uszkodzen tylko gdzie to kolko... Ja chyba wiem. Zostawilismy samolot w dobrych rekach i wraz z paxem poszlismy szukac zguby. Szlismy po sladach plozy. Zaraz przyszedl deszcz i zaczelo grzmiac. Kurtki oczywiscie w samolocie ktory juz byl w hangarze. Nad glowa przemknela Augusta 109 LPR. za sterami Mieszko. Kolega jeszcze z NY. Pomachal. Po 300 metrach natrafilismy na peknieta srube i mocowanie kulka. 100m dalej lezalo kolko. Jest zguba. Przemoknieci pedem pognalismy do hangaru. Jeszcze raz szybkie ogledziny. Taaaak.... Pekla sruba i po pewnym czasie wszystko sie poluzowalo. Samolot bez uszkodzen i juz jutro bedzie latal. To jest maszyna! Rocznik 1943...
Pozegnalismy sie i poszlismy ogladac inne samoloty. Wyladowala C182. Za sterami prezes Aeroklubu (PL) i nowy szef ULCu. Bardzo mili panowie. Polecieli na wlasne oczy ogladac co sie dzieje w Modlinie z lotniskiem i przedyskutowac problemy aeroklubow. Powiedzieli ze czas wiele zmienic na lepsze. Trzymajmy za nich kciuki. Widac ze chca zmian. Obaj zapaleni piloci. Tak powinno byc. Jeszcze jedna niespodzianka. Augusta wrocila i zostalismy zaproszenia na obejrzenie helikoptera. Nie powiedzialem nie. Fajna awionika. Tak zlecialo nastepne 45 minut. Spogladam na zegarek. Trzeba do domu. Ponad 4 godziny na lotnisku dla troche ponad godziny latania. Lubie to. -------------------- AllOver
|
| AllOver |
18 May 2006, 11:22
Post
#6
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Dzis rano dostalem plany. Musze byc w BTS we wtorek z samego rana. Oznacza to wyjazd z WAW juz w poniedzialek po poludniu. Tylko 2 loty i jak dobrze pojdzie to w piatek znow bede w domu az do poniedzialku. Teraz czekam na potwierdzenie jutrzejszego lotu do Werony. Jak to nie wyjdzie to czeka mnie rodzinny wyjazd tez na dwa dni.
-------------------- AllOver
|
| AllOver |
18 May 2006, 23:34
Post
#7
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Polnoc. Nadal nie wiem czy jutro lecimy po Pipera. Jak do jedenastej rano nic nie uslysze to chyba lot jest odwolany. Dzwonilem do kolegi ale bez rezultatu. Co dalej? Czekanie.
-------------------- AllOver
|
| AllOver |
19 May 2006, 09:43
Post
#8
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Przedpoludnie. Chyba nici z dzisiejszej wycieczki. Telefon milczy a wiec do rodziny. Milego weekendu.
-------------------- AllOver
|
| AllOver |
22 May 2006, 08:51
Post
#9
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Poniedzialek rano. Zaraz w pociag i do pracy. Jutro o 7 rano meldowanie na lot do Hurgady (Egipt). Na lotnisku (w biurze Air Slovakia) musze byc 1.5 godziny przed lotem aby sprawdzic papiery i spotkac sie z zaloga. Jak dojade wieczorem do drugiego domu (ponad 9 godzin na wegielkach) wejde na strone internetowa gdzie moge sprawdzic plan lotu, ilosc paxow, paliwo itd. Dobra rzecz.
-------------------- AllOver
|
| AllOver |
22 May 2006, 23:42
Post
#10
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Juz w BTS. Nie moge wejsc na strone z planem lotu. No coz bede w firmie 15 minut wczesniej aby wszystko dokladnie przeczytac. Wedlug CNN pogoda ma byc dobrz na calej trasie. Meldowanie o 7 rano. Czas spac.
-------------------- AllOver
|
| AllOver |
24 May 2006, 00:36
Post
#11
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Budzik zadzwonil o 5.30 rano. 45 minut pozniej juz pedzilem w strone lotniska. O 6.45 przegladalem papiery. Okazalo sie przy okazji ze zmienil sie kod dostepu do planow lotu przez internet i dlatego nie bylem wstanie zalogowac sie wczesniej. Pogoda wszedzie dobra chodz z nad Niemiec nadchodzi zimny front i juz wialo od rana. W NOTAMach bylo tylko o zamknieciu pasa 31 w BTS (akurat tego pod wiatr) i normalnosci zwiazane z granica Grecko-Turecka. Zapowiedziano tylko 171 paxow. Akurat ten 757 ma 194 fotele pasazerskie ale latalem na egzemplazach ktore mialy od 180 do 233 foteli (przy masie startowej od 108T do 115T). Wyliczone paliwo na trase to 17T. W dispatchu spotkalem sie z instruktorem i zapoznawaczem ktory akurat wrocil po pierwszej serii na symulatorze. Jeszcze tylko briefing dla dziewczyn i do samolotu!
Uruchomienie silnikow o czasie. Jednak okazalo sie ze mamy 181 paxow i 9 czlonkow zalogi. Start z pasa 04 przy 23kts bocznego wiatru. Mozolnie weszlismy na FL350 a potem do FL370. Lot spokojny a pogoda w miare ladna. Za nami zostwilismy juz Slowacje, Wegry i Rumunie. Pod nami Bulagria i piekne jeszcze po czesci osniezone gory. Wlatujemy nad Grecje i Morze Agiejskie. Przed nami piekne wyspy. Wszystko ladnie widac ale aby zrobic wyrazne zdjecia to jeszcze nie to. Mijamy Rodos i lecimy w kierunku na Cypr. 150 mil na od tej wyspy skrot juz prawie po prostej nad Kair. Z daleka widzimy jasny piasek i tumany kurzu. Nad Egipt wlatujemy nad delta Nilu. Po lewej stronie z daleka widac Kanal Suezki i az po Izrael. Po prawej stronie nawet z tej wysokosci wyraznie widzimy wielkie piramidy i Spinksa. Mala lekcja gegry. Jeszcze 10 minut i rozpoczynamy schodzenie do ladowania. Pogoda w Hurgadzie piekna. Dobra widocznosc a wiatr polnocny okolo 15 kts. Pas 34 w uzyciu. Z lewej strony woda a prawej gory. Zglaszamy widzialnosc pasa i dostajemy zgode na visual approach z przelotem nad lotniskiem. Predkosc podejscia 130 kts. Pas dlugi... Skrecamy w high speed taxiway i dostajemy stanowisko w samym rogu plyty. Obok nas wypycha sie A320 i A321. Teraz szybko obrobic papiery, zatankowac sie, wysprzatac samolot i jazda do domu. Robie walk around (preflight). Zamawiamy 18T paliwa. Za nami postawili Ila86 i 767 (obydwa samoloty z rejestracja RA). Po 35 minutach pierwsi pasazerowie wchodza na poklad. Wypychamy sie 10 minut przed czasem. Start prawie ze po prostej. Tym razem lecimy nad morzem. Przed nami zatoka Suezka i ponownie widzimy kanal. W radiu uslyszalem Centralwings. Na 123.45 pare minut plotkowania z kolega. Jeszcze raz nad Kairem i jeszcze raz pozdrawiamy Faraonow. Plan lotu zabiera nas nad Alexandrie i w kieunku na Krete. Przelatujemy nad wschodniej czescia wyspy. Z FL380 podziwiamy Santorini - pozostalosci po olbrzymim wulkanie. Dziura POTEZNA! W kokpicie sielanka przerwana wiadomoscia SPOILERS. QRH-DG-MEL. Sprawdzamy wszystkie papiery. Czujniki wykryly nieprawidlowosc z dwoma spoilerami. Juz to kiedys mielismy i teraz tylko krotka dyskusja nad limitacjami. W tym samym czasie na czestotliwosci 121.5 (tej zawsze sluchamy przez caly lot) dziwny zamet. Nie przywiazujemy do tego jednak wiekszej uwagi. Juz sie zdazylo ze zglaszalismy kontrolerom wlaczone ELT na poludnie od Afganistanu (z rozbitego jak sie pozniej okazalo transportowego Antka) ale tym razem to tylko szybke rozmowy w niezrozumialym dla nas jezyku. Po lewej stronie mijamy Ateny. Pogoda super. Akropol widoczny jak na dloni. Gegra i historia razem! W polowie drogi do Salonik ziemie przykrywaja chmury. Tylko na 15 sekund wylania nam sie Olimp. Nastepny ciekawy punkt zaliczony. Pogoda wrocila wraz z granica Bulgarska. Jeszcze raz podziwiamy gory i schowana w dolinie Sofie. Granica Bulgarsko-Rumunska jest wyznaczona przez Dunaj. Jeszcze teraz widac pozalewane wioski. ATC prosi o znizenie do FL 350. W ciagu 5 minut minelo nas 12 samolotow +/- 3000 stop. Po tej fali mamy zgone na ponowne wejscie na FL380 ale juz nam sie n ie oplaca. Do znizania zostalo nam 15 minut. Wegrzy daja nam kolejny skrot ale przy okazji kaza szybko schodzic do FL130. Znow przecinamy Dunaj i podziwiamy Budapeszt z niskiej wysokosci. Mamy pogode z BTS. Nadal ladnie. Kontrolerzy uzgadniaja z nami podejscie. Bedzie z prostej do pasa 31. Mozemy tez trzymac duza predkosc ponizej FL100. Gnamy 310kts. Chamowanie w poziomie na 2500 stopach. Boeing ma powiedzenie: "mozesz sie chamowac lub znizac ale nie dasz rady chamowac sie i znizac w tym samym czasie". Przecinamy Dunaj po raz trzeci. Podwozie, klapy 30 i dodanie mocy na 1000 stop. Jest pelna stabilizacja (jak firma przykazala). Ladowanie w sterfie. Bez problemu zjezdzamy w droge kolowania "D" - tam gdzie chcielismy. Za Follow na "nasze" miejsce. Mechanicy juz czekaja. 178 pasazerow dotarlo szczesliwie i o czasie do portu przeznaczenia. Szybko sie pakujemy bo przed samolotem czeka juz nastepna zaloga. W pracy bylem 11.5 godziny. Z tego wyszlo troche ponad 7.5 godziny nalotu. Teraz do domu odpoczac a za 36 godzin powtorka z rozrywki. Do domu dotarlem o 19. Wlaczylem CNN i uslyszalem o kolizji F16 Grecji i Turcji nad morzem Agiejskim. Chyba to slyszelismy przez radio -------------------- AllOver
|
| AllOver |
24 May 2006, 15:17
Post
#12
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Jutro meldowanie juz o 6. Dzisiaj byl telefon w sprawie jutrzejszego lotu do FRA. Chodzilo o baze danych w FMC (Flight Managment Computer). Z FRA lecimy na Krete i spowrotem do BTS. Jak dobrze pojdzie bede w domu okolo 18. Pojde chyba odrazu spac bo juz o 3.30 rano nastepnego dnia mam meldowanie na SSH (znow Egipt). We FRA bylem wiele razy ale po raz pierwszy bede w HER i SSH. Po SSH odrazu do WAW (znow na wegielkach). Weekend w domu a w poniedzialek w poludnie znow na Slowacje. Tym razem tylko pojedynczas Hurgada i wolne od 31 do 5 wieczorem. Gdyby jeszcze nie te dojazdy...
-------------------- AllOver
|
| AllOver |
25 May 2006, 23:35
Post
#13
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
A mialo byc tak fajnie... Wieczorem dostalem telefon ze planowanie pomylilo godzine meldowania. Nie o 6 ale juz o 5 musialem byc w firmie. Najgorzej jest wstac.
Poszedlem do dispacza a tam sie okazalo ze Czeska firma ktora przesyla nam dokumentacje jeszcze tego nie zrobila. Spokojnie moglem przypomniec sobie lotnisko we FRA. W miedzy czasie dostalismy wiadomosc ze baza danych w FMC ma tylko lotnisko FRA i zadnych innych danych. No problem wbijemy wszystkie waypointy LAT-LONG. Aby nie marnowac czasu zrobilem briefing dziewczynom. Secruity - bez ID nie wpuszczac, dlugosc poszczegolnych odcinkow i ilosc paxow (na pusto, 169, na pusto) oraz wymogi zleceniodawcy co do paxow. Jeden pax ma urodziny i jeden posilek bezglutynowy. Bez pytan. Papierow nadal brak ale wyliczylismy paliwo. 18 ton. To tyle aby wystarczylo bez dotankowywania we FRA i dalej do HER. Oczywiscie bralismy tez pod uwage godzine szczytu i pogode. Jak trzeba bedzie to sie dotankujemy po pierwszym ladowaniu. Papiery doszly kiedy juz nerwowo dreptalismy. Do startu (o 4.35Z) zostalo tylko 40 minut a dojazd na lotnisko i dojscie do samolotu troche zajmuje. W samolocie bylismy o 04.05Z. Okazalo sie ze paliwo jeszcze nie podjechalo (tankowali SkyEurope) i o cateringu tez nic nie wiadomo. Na dodatek nie dano nam wyliczen startowych pasa we FRA. Za telefony i dzwonimy. Jak zawsze sa przeprosiny i za zaraz wszystko bedzie zrobione... tak jest na calym swiecie. O 4.25 wieza poinformowala nas ze mamy slota na 04.41. Wyrobimy sie? Moze? Nie... zabraklo 8 minut, strasznie dlugo tankowali samolot (malo wydajna pompa). Nowy slot dostalismy na 06.26. Prawie dwie godziny czekania! Wysylamy ready message i przyszla poprawa na 05.29. Odkolowalismy o 05.25 - 50 minut w plecy na dzien dobry. Start krotki kierunek na Wieden. ATC w tej czesci Europy dziala dobrze. Dostajemy same skruty. Jedyne co to czasem trzesie i wieje ponad 90kts w nos. Weszlismy na FL380. W okolicach MUC chwilowa poprawa pogody - widac ziemie. Prawie 200 mil od FRA slyszymy jak ATC prosi inne samoloty o wychamowanie do minimum clean airspeed. Dostajemy znizanie i odbieramy pogode. We FRA pada silny deszcz. Na wszelki wypadek wbijamy holding. Chyba go sobie wykrakalismy. Mamy "stanac" nad PSA na FL140. Zaplanowany czas podejscia 06.49. 20 minut krecenia sie w tym samym miejscu. Na TCASsie widzimy 4 inne samoloty tuz pod/nad nami ale wszyscy jestesmy w chmurach. Dokladnie o czasie dostajemy wektory do ILS25L. Leje jeszcze na podejsciu ale nad samym lotniskiem opad juz jest niewielki. Mimo to wycieraczki musza chodzic. Bez problemy skolowyjemy w taxiway "H". Przepuszczamy 4 startujace i ladujace samoloty i przecinamy pas 25R. Krotkie kolowanie na stanowisko V158. Troche czekamy na schody. Okazalo sie ze dwie firmy handlingowe (FRAPORT i SWISSPORT) nie mogly sie dogadac kto nas ma obsluzyc. W koncu podzielili sie zadaniami. SWISSPORT obsluga paxow a FRAPORT obsluga samolotu. Lubie latac do FRA bo zawsze cos sie ciekawego tam dzieje. Poza 747 i 777 widzialem LOTowskiego B737, Eurolotowskiego ATR42 i EMB170 (Lotu). To wszystko w 30 minut. Paxy na pokladzie i start z pasa 18. Odrobilismy troche czasu. Teraz mamy juz tylko 20 minut spoznienia. Niezle jezeli pamietac o slocie i holdingu. Ladnie sie robi dopiero nad Alpami. Nawet pieknie. Koncza sie gory i juz z daleka widac Adriatyk. Wenecja jak na dloni. Lecimi wzdluz tylnej czesci "Wloskiego buta". Widoki wspaniale ale nawet z tej wysokosci widac biale grzywy na morzy. Wiaterek nas ladnie pcha. Srednio mamy okolo 550kts ground speedu. I tak az do Brindisi. Pod nami juz nie chmury, to jakby rozlane mleko. Zmeczenie daje o sobie znac. Oczy sie same zamykaja. Niby wszystko slysze ale nic nie dociera. Po 5 minutach z zamknietymi oczami energia powraca. Akurat wtedy dostajemy hand off do Grekow. Pogoda znow sie poprawila. Pod nami przesuwaja sie wypalone sloncem wyspy. Lecimy na poludnie od Krety. Przed Santorini skret w prawo na Heraklion. Wektory na VORDME27 ale po zobaczeniu pasa dostajemy zgode na podejscie wizualne. Lecimy z nosami przylepionymi do szyby. Na lotnisku duzy ruch. Najbardziej rzuca sie w oczy B747-400 i B737... Air China. Pewnie jacys oficiele na "obradach". Stawiaja nas w samym rogu. Pole manewru kiepskie. Jakos nie mozemy dojsc do porozumienia z Marshallerem. Co on od nas chce. Widze ze za wczesnie kazal zakrecic a na poprawke jest juz za pozno. Stajemy o 2 metry obok linii i pod katem 15 stopni. Niby nic ale to nie oto chodzi. To mialo byc wykonane wedlug wskazowek (te zawiodly) a gosc udaje Greka... Paxy dziekuja za mily lot. Przylecieli na 3 dni na firmowa impreze integracyjna. Fajnie maja. Dotankowalismy sie i jestesmy gotowi na powrot do BTS. Start z pasa 09. Tez fajnie. Tym bardziej ze wystartowalismy 20 minut przed czasem. Weszlismy na FL400 w 18 minut na 80% mocy. Ten odcinek to jakby powtorka powrotu z Hurgady dwa dni wczesniej, trasa ta sama i nawet pogoda podobna. Tylko slonce jeszcze wysoko. Na wschod od Aten obserwujemy maly oblok. W ciagu niespelna 10 minut siegal juz FL450 i doppiero wtedy rozplaszczyl sie. Natura jest grozna. Pod nami znow rozlane mleko z wystajacymi poduszczeczkami. To sa grozne CB. Gdyby nie radar to latwo sie w nie wpakowac jako ze mleko dobrze kryje w sobie niebezpieczenstwo. Nad cala Bulgaria burze ale juz od granicy Rumunskiej pieknie. Znow Dunaj po raz pierwszy... Z tej wysokosci wspaniale widac caly Balaton. Znizanie rozpoczynamy z nad Budapesztu. Blisko ale do ladowania uzywaja dzisiaj pasa 22. Mamy trzecia kolejke do ladowania co jak na BTS jest dosyc rzadkie. Predkosc podejscia przy pustym samolocie wynosi tylko 115kts. Wolniej juz lepiej nie. Ladujemy pol godziny przed rozkladem. Wszystko dobrze co sie dobrze konczy... Oddajemy dokumenty i potwierdzam meldowanie o 3.30. Mala zmiana planow. Meldowanie o 13.30 i nie do SSH ale do Larnaki i nie wracam jutro ale w niedziele poznym wieczorem... Jutro lecimy tam i zostajemy na noc. W sobote do Manchesteru i spowrotem do LCA. W niedziele LCA-HER-FRA-BTS. Nici z powrotu do domu. Nici z imprezy urodzinowej kolegi. Nici z niedzielnego sushi. Ot, praca pilota liniowego... ps. Barte - nie znam nawet przyblizonej godziny przelotu nad Toba. Sorry, ale bede szukal tego miasta na mapie (cos mi sie wydaje ze moze byc tam VOR). -------------------- AllOver
|
| AllOver |
26 May 2006, 10:20
Post
#14
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Jeszcze nie nawet nie mysle o pakowaniu na 3 dni. Glownie bede w samolocie i hotelu. Mam nadzieje ze hotel bedzie nad woda (zawsze tak jest milej) i z internetem. Przed chwila dostalem smsa z planowania. Meldowanie przelozone z 13.30 na 16.00. Dla mnie to lepiej. Szkoda tylko ze nadal dokladnie nie wiem jak mam latac. Z drugiej strony moze czasem lepiej nie widziec bo i tak to sie zmieni...
-------------------- AllOver
|
| AllOver |
29 May 2006, 04:06
Post
#15
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
To juz poniedzialek rano... Przy takiej ilosci latania wszystkie dni zlewaja sie w calosc... oto co sie dzialo od piatku...
O 16.00 spotkanie w dispaczu. Na dzien dobry kazdy dostaje zielone odplaskowe kamizelki. Mamy takie w samolocie kiedy sie idzie na walk around (preflight) ale tym razem beda je mieli wszyscy. Powod? W BTS do samolotu z przejscia granicznego mamy 70m. Bez kamizelki trzeba jechac autobusem. W kamizelkach mozemy przejsc do samolotu sami. W pokoju 2 zalogi. My zaloga 2 lecimy do LCA na paxa. Zaloga 1 zawozi nas na Cypr a po poludniu w sobote leci do New Castle (UK) wraca do LCA i ma wolne do poniedzialku kiedy wraca na paxa (Malevem) do BTS. A my? W sobote o 6 rano lecimy do Manchesteru i spowrotem. Wracamy po poludniu a w niedziele z rana lecimy z LCA do HER (na pusto) dalej do FRA (z paxami) dalej do VRN (Werona na pusto) i wreszcie do BTS (a paxami). Piatek. Start o czasie. Kapitan z Austrii a f/o z Francji. Gawedzimy sobie cala droge o lotnictwie. Wedlug wielu pilotow Austrain Airlines ledwo stoi na nogach. Wszyscy spodziewaja sie najgorszego chyba ze zostana wykupieni przez Lufe. Szwajcarom jakos to wyszlo. Pogoda ladna. Dla nas znaczy to ze nie rzuca i nie trzeba omijac burz. Podejscie VOR/ILS 22 (bez radaru). Ladowanie z nad wody. Noca odczucie czarnej dziury. Dobrze ze sa swiatla PAPI. Bardzo to pomaga. Po ladowaniu do busa i do hotelu. Jedziemy 25 minut. Do pokoju dobijam o 22.30. Pobudka 3.30. Krotkie spanie. Sobota. Dobrze ze mam dwa budziki. Zaloga spotyka sie na recepcji. Taksowka juz czeka. Podczas drogi podziwiamy wschod slonca. Zamiast na lotnisko podjezdzamy pod jakis dom. Z pierwszego pietra ktos rzuca kierowcy koperte. W srodku jest pogoda, notamy i plany lotow. Ciekawe... Dzisiejszy lot wykonujemy dla firmy Helios (nowa nazwa Alfa Airlines). Jestesy juz przy Gate 2 a tu nikt na nas nie czeka. Gdzie jest telefon? Zaraz ktos bedzie. Okazuje sie ze czekali na nas przy czekinie. Idziemy do samolotu. Obliczylismy paliwo - 21T. Bedziemy leciec pod bardzo silny wiatr. Czas lotu ponad 5.5 godziny ale powrot bedzie szybki. Na pokladzie witaja nas przedstawiciele Heliosa i steward ktory bedzie nam towarzyszyl z ramienia swojej firmy. Wszystko zorganizowane jest bardzo profesjonalnie. Jedynie na sam koniec okazalo sie ze catering na droge powrotna trzeba schowac do bagaznika. Udaje nam sie odkolowac o czasie. Na pokladzie 97 paxow. Start z pasa 22. ATC prosi o najszybsze mozliwe wejscie na FL120. Predkosc 220kts a wznoszenie 4000ft/m. Jak winda. Znow przelatujemy na polnoc od PHA ale tym razem tylko w odleglosci 5 mil na poziomie 250. Pogoda lada. Weszlismy na FL380. Wiatr prosto w nos 50kts i rosnie. Do Aten pogoda dobra a widoki piekne. Czym bardziej na polnoc tym jednak gorzej. Trzesie caly czas na tyle ze pasy dla paxos sa "zapiete" prawie caly czas. Lecimy nad byla Jugoslawia ale nic nie widac. Szkoda. W okolicach Monachium przechodze kryzys. 10 minut zwiekszonego czuwania kolegi i znow jeste w pelni sil. Wiatr juz wieje ponad 100 kts. Wszyscy chca zmienic poziomy lotow aby przestalo rzucac ale to na nic sie nie zdaje. Za to pogoda w MAN jest lepsza niz sie spodziewalismy. Wysokie podstawy chmur i tylko 11 wezlow wiatru. Wektorowanie i znizanie zaczelismy wczesnie ale koncowka byla tak szybka ze trzeba bylo urzyc speed brakeow (spoilerow). ILS24R i juz ziemia. Kolujemy kolo Concorda i prototypu ARJ100RX (BEA146). Na specjalnie ustawionych gorkach i schodach bardzo wielu spotterow z aparatami fotograficznymi. Machamy im. Odmachuja. Kolujemy pomiedzy dwoma 747 (Cathay Pacific i Virgin Atlantic). Paxy out, paliwo, nowe bagaze, nowe paxy i znow kolujemy do pasa startowego. Raz jeszcze pas 24R. Szybko wznosimy sie do FL400. Jednak prawie caly czas lecimy w chmurach. Wyskakujemy z nich na parenascie sekund i znow sie zanurzamy w szarej nicosci. Trasa bardzo podobna ale ladniej zrobilo sie juz nad Albania. Jaki pusty kraj. Na czestotliwosci slysze Centrala. Po polsku prosze o przejscie na czestotliwosc 123.45. To Pawel moj kolega z ktorym latalismy w tym samym czasie w Bangkoku. Przesiadl sie z ATRka na B737. Wracaja z Sycylii. Umawiamy sie na Sushi po powrocie do WAW. Nad wyspa Rodos jakas szybka wymiana zdan po Grecku. Pani kontroler prosi o przejscie na jezyk angielski. Pilot firmy Agean informuje o near missie na FL190. TCAS ratuje po raz kolejny. ATC spokojnie tlumaczy ze drugi samolot byl juz na innej czestotliwosci i ze wczesniej mial zadane FL200 a nie FL190. Pewnie nowi kontrolerzy sie nie dogadali. To nie jej wina i tyle... Widocznosc bardzo dobra i juz z daleka widzimy Cypr. Ladna wyspa, ale o tej porze roku juz wszystko jest wypalone mocnym sloncem. Kontrolerzy zglaszaja rozne punkty nad ktorymi uganiaja sie helikoptery gaszace pozary. Znow podejscie VOR/ILS22. Przelatujemy na d lotniskiem na wysokosci 4000 stop. Z daleka widzimy 777 Emiratow stojace na plycie. Fajna maszyna. Podejscie w dzien jest duzo przyjemniejsze. Mozna podziwiac widoki. Ladujemy o czasie. 173 paxow wyglada na zadowolonych. Im wakacje dopiero sie zaczynaja. Nastepna zaloga juz czeka na swoja kolej do latania. Do hotelu przybywamy o zachodzie slonca. Jestem padniety. Wyszlo na 9.50 nalotu i trzepalo z tego ponad 8 godzin. Na chwile schodze usiasc z zaloga przy basenie. Fajnie pomoczyc nogi w cieplej wodzie. O 22 juz zasypiam choc za oknem jak na zlosc nie jedno a dwa wesela. Niedziela. Sniadanie 8 rano. 8.30 juz jedziemy na lotnisko. Tym razem lecimy na pusto. Do Heraklionu na Krecie tylko godzina lotu. Weszlismy na FL320. Podziwiamy przesuwajace sie pod nami wysepki. Podejcie z "prostej". VOR/DME 27. Minima bardzo wysokie bo 1000 stop ale dzisiaj to nie bedzie problemem. Lotnisko widzimy z ponad 30km. Piekna wyspa i piekne podejscie wzdluz brzegu. W oddali widzimy szczyty jeszcze przykrtyte po czesci sniegiem. Na lotnisku przy samym morzu 29c. Wiekszosc wysp ma w miare krotkie pasy przy stromych wzgorzach. Wiatr wieje jak chce. Koncowka jest zawsze ciekawa i wind shear jest zawsze brany pod uwage. Przy czyms takim wiekszosc ladowac do najlepszych nie nalezy. Z HER do FRA ponad 3 godziny lotu. Startujemy dokladnie o czasie. Pogoda nadal wspaniala. Przelatujemy nad Atenami i kolo gory Olimp. Przed nami piekna i dzika przyroda. Wszystko jak na dloni. Lecimy z atlasem w reku bo lotnicze mapy do IFR na niewiele sie zdaja. Po Grecji Albania i juz Wlochy. Tym razem caly dol buta widoczny jak na dloni. Na wysokosci Rzymu chury i zaczyna mocno telepac az do Alp. Po przeskoczeniu gor znizamy sie dosyc szybko i dostajemy wektory do ILS na pas 25L. Czekamy prawie 10 minut aby przeciac pas 25R. Widzimy pedzacy w naszym kierunku samochod. Wyskakuje z niego dwoch osobnikow i mierza do nas swoimi aparatami. Chyba za rzadko tutaj przylatujemy... Zegnamy pasazerow i tankujemy na lot do Werony. Liczymy aby paliwa starczylo az do BTS. Wychodzi nam 15t. Przed naszym samolotem laduje Ju52. Jak na zlosc w moim aparacie siadaja baterie. Na poklad wchodzi nieznajmy. Inspekcja. Papiery do kontroli prosze... Wszystko gra. Nie ma uwag. Start z pasa 18. Tym razem wiatr wieje w ogon ponad 70kts. Udaje nam sie wejsc nad chmury pomiedzy oblokami. Pod nami znow Alpy ale raczej niewidoczne. Dopiero po Wloskiej stronie pojawia sie widok ktory zapiera dech. Lecimy nisko i widzimy kazdy szczyt i kazde jezioro. Zachodzace slonce i lekkie zamglenie daja obraz spokoju. Widoki widokami a tu trzeba wyladowac. Jestesmy za wysoko. Juz na 5000 stop wypuszczamy podwozie. Pelna stabilizacja na minimum - 500 stop. Jeszcze raz sie udalo. Mamy prawie dwie godziny relaksu. Udalo nam sie "zlapac" wszystkich pasazerow i odkolowujemy 20minut przed czasem. Start dokladnie o zachodzie slonca. Tym razem chmury prawie od startu az po Wieden. Nawet nie trzesie. Dookola szybko zapada zmrok. Podejscie w BTS ILS31. Lecac z zachodu tak jak my przylecielismy trzeba sie sprezac aby nie byc za wysoko. Tym razem pelna stabilizacja byla na 1000 stop. Ladowanie gladkie. Podczas kolowania w swietle naszych reflektorow co chwila pojawiaja sie szaraki. Stanowisko 8 jus na nas czeka. Silniki wylaczone i podliczmy czas. Prawie 7 godzin nalotu i dodatkowo polowa tego to bylo tylko oczekiwanie. Dzisiaj zaliczylismy 5 krajow EU. To byly dwa dobrze spedzone w powietrzu dni. Teraz do domu i odpoczac. Jutro wolne ale we wtorek weicej latania. Znow od samego rana... -------------------- AllOver
|
| AllOver |
29 May 2006, 14:49
Post
#16
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Po penym czasie latania liniowego nauczylem sie spac wszedzie i o kazdej godzinie. 10 minutowa drzemka wspaniale dziala ale czasem poprostu trzeba sie wyspac.
O 15.00 telefon. Potwierdzili poranny lot z mala zmiana. Meldowanie o 7.00 i lecimy do Hurgady. Z Hurgady zamiast do BTS lecimy do Koszyc (Slowacja). Tam do hotelu i nastepnego dnia z samego rana SkyEurope do BTS. Ladujemy o 9.00 a moj pociag do WAW odjezdza 20 minut pozniej. Nie zdaze. Nastepny dopiero po poludniu. Znow telefon do domu ze opoznienie sie powieksza ale coz... taka praca pilota. Ciekawe jednak czy napewno w ta srode wieczorem bede spowrotem w domu. -------------------- AllOver
|
| AllOver |
31 May 2006, 12:22
Post
#17
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Zadzonil budzik. Wylaczylem a tu jeszcze sms ze meldowanie opoznione o godzine. Super pomyslalem - wiecej spania i jednym ruchem zamiast przestawic czas przestawilem czas w zegarku i poszedlem spac.
Obudzilem sie i szybko okazalo ze jestem spozniony. Wpadlem do dispacza (10 minut do "tylu") ale powiedzieli no problem bo samolot jeszcze z Werony nie wystartowal. Papiery ok i udalismy sie z zaloga do samolotu. W padlismy w sam koniec przylotowo/odlotowy w BTS i musielismy bardzo lugo czekac na paliwo i paxow. Na koniec okazalo sie ze jeszcze nie dowiezli bagazy... Mozna zgrzytac zebami ale po co? Kiedy wszystko bylo gotowe odezwala sie wieza i dala slot na 09.24 - za godzine... Dalismy ready message i czekalismy. Udalo sie ciut przyspieszyc. O 09.00 odkolowalismy. Po starcie co chwila reroutingi i dziwnie niskie poziomy. Bylo tak az po Sofie. Okazalo sie ze wojsko duza wojne sobie zrobilo. NAd SOF nie tylko wojna sie skonczyla ale takze i chmury. Znow podziwialismy piekno natury (nie ze chmury nie sa piekne...). Brzeg Afryki widac bylo z daleka. Nie jako linie ale jako zoltawy horyzont. To oczywiscie jasny pustynny piasek. Na poczatku tylko kolor jest inny i dopiero po paru minutach mozna sie zorientowac ze to juz nie woda. Nad Egipt wlecielismy dokladnie po srodku delty Nilu. Pod nami bylo troche smogu ale jak przez delikatny material widac bylo zielony lej rzeki otoczony pustynia. Na wschod powietrze bylo bardziej przejrzyste i widac bylo ciemno blekitna zatoke Suezka. W Hurgadzie piekna pogoda. Kontroler dal nam wektory a pozniej wizual approach. Jedyny bul ze bylismy juz 10 mil za lotniskiem na 2000 stop. Zanim zawrocilismy to minelo troche czasu za to widoki piekne. Ladowanie bardzo zpokojne i zza drzwi slyszelismy oklaski paxow. Pas jest tam tak dlugi (13,100 stop) ze bez chamulcow i rewersow aby dojchac do drogi kolowania musialem dodac mocy. Dopiero po wyjsciu z samolotu zobaczylem jak wieje... Dobrze ze w zdluz pasa. W 45 kolowalismy ponownie do startu. Samoloty byl bardzo lekki. Wzielismy maksymalny mozliwy derate silnikow (23%) i wio... Oderwalismy sie w 600m. Przy pitchu 20 stopni samolot nadal sie rozpedzal. Szkoda tylko ze musielismy zatrzymac wznoszenie juz na 2000 stop. ALT CAPTURE zapalilo sie juz na 500 stopach. Klapy schowane i szybko rozpedzilismy sie do 310 kts. Poziom przelotwy FL400 osiagnelismy 135 mil od startu w 21 minut caly czas na T/O2. Nastepne 3 godziny nic ciekawego sie nie dzialo. Widoki byly nadal ladne a w okolo cisza. Nad granica Bulgarsko Rumunska duza burza ktora wzielismy bokiem. Tops byly do FL430. Jestesmy gotowi do schodzenia ale ATC dala nam tylko FL 360. NA dalsze schodzenie musielismy poczekac prawie 5 minut bo pod nami przelatywal A330 My Travel. 50 mil od lotniska bylismy o 17000 stop za wysoko!!!! Podwozie wyszlo juz przy 250kts. Pogoda kiepska i bedzie ILS 01 w Kosicach. Leje deszcz. Podwozie wyszlo ale mamy sygnalizacje koloptu z przednimi drzwiami podwozia oraz auto speed brakiem. To drugie to proste - jak nie wyjda spojlery na ziemi same to za wajche... A z podwoziem... do pasa coraz blizej. Po minucie problem drzwi sam zgasl... na minute - no coz. Podwoazie wyszlo a drzwi sie sprawdzi po ladowaniu. Z chmur wypadamy na 1500 stopach co jest calkiem spokojnym podejsciem. Tutaj pas tez dlugi a parking na samym koncu pasa. Bez problemu skolowujemy w taxiway A. Mechanik sprawdza podwozie. Przednie drzwi sa nadal otwarte. Dwa jakies testy i... gasnie APU. Zostajemy bez elektryki. Szybko wylaczamy co mozliwe i ponownie staramy uruchomic silniczek. Wszystko dziala. Teraz do hotelu. Wspolna kolajka (Slowackie Haluszki z bryndza) i spac. Wtajemy o 5.30 rano i pedzimy na lot SkyEurope do BTS. B737-500. Mila obsluga i juz... w biurze. Sa nowe plany. Niby mam wolne do 5ego ale MOZE bedzie rejs w piatek. Niech zadzwonia do Warszawy bo tam bede. A teraz pedze na pociag aby tam napewno byc... -------------------- AllOver
|
| AllOver |
01 June 2006, 17:09
Post
#18
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Sprawdzam poczte w poludnie a tu okazuje zie ze mam lot z szefem za... 2 godziny! No way! Dzwonie do firmy ale uspokoili ze to blad. Przeciez mowilem ze jade do domu. Ale odrazu pytanie czy moze moge poleciec jutro - tak a o ktorej meldowanie? 3.40... to juz nie zdaze poza tym jutro mam badania FAA w WAW. Minelo pare minut przeszedl nowy rozklad. Mam lot w poniedzialek i we wtorek juz bede spowrotem w WAW. Dobrze bo znow lekarz. Tak bylo do 18. Jeszcze jedna zmiana planow. Lece 6 do SSH. Nastepny lot ponoc 9 ego ale cos m i sie wydaje ze to tez sie zmieni... Coz, pozostalo tylko czekac.
-------------------- AllOver
|
| AllOver |
02 June 2006, 21:28
Post
#19
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Od rana z firmy splywaja emaile. O Safety i o FMS data base. Po poludniu telefon z dispacha. Zmiana planow. Lece w poniedzialek do Indii. Meldowanie 7.30 rano. Moze byc. Godzine pozniej znow telefon. Lot jest ale ja tam leciec nie musze. Wyglada ze znow do pracy 6ego.
-------------------- AllOver
|
| AllOver |
04 June 2006, 00:33
Post
#20
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Zarejestrowany Postów: 1292 Dołączył: 01.05.2006 Skąd: AllOver Nr użytkownika: 246 |
Dzis po poludniu bylem na Babicach. Kolega chce zaczac nauke latania. Ma nadzieje kupic tez czesc w C150 (kosc 1/4 oko 20,000-25,000PLN). Dzis obejrzal dokladnie samolot z bliska i zrobilismy pre flight. Podobalo mu sie. Zobaczymy co dalej z tego wyjdzie. Air Slovakia milczy. Pewnie lot dopiero we wtorek.
-------------------- AllOver
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi | Aktualny czas: 04.09.2010, 07:04 |